Pasadena.science

Pasadena.science / Artykuły

Co Polska zbudowała dla lądownika InSight NASA i dlaczego „kret” się zatrzymał?

Polscy inżynierowie zbudowali mechanizm młotkujący, który miał wbić sondę cieplną lądownika InSight – „kreta” – nawet 5 metrów w głąb Marsa. Mechanizm działał, ale marsjański grunt nie trzymał sondy i w styczniu 2021 roku próby zakończono, gdy kret był tuż pod powierzchnią.

W skrócie

InSight, lądownik NASA prowadzony przez JPL w Pasadenie, wylądował na Marsie 26 listopada 2018 roku, by zbadać wnętrze planety. Jednym z jego instrumentów był HP3, sonda do pomiaru strumienia ciepła dostarczona przez Niemieckie Centrum Lotnictwa i Kosmonautyki (DLR). Jej kret – samowbijający się szpikulec – dostał napęd od polskiej firmy Astronika, współpracującej z Centrum Badań Kosmicznych PAN i innymi polskimi instytucjami.

Kret potrzebował tarcia otaczającego gruntu, żeby posuwać się w dół. W miejscu lądowania InSight grunt zbijał się w grudy, zamiast opływać sondę, więc kret odbijał się w miejscu. Po prawie dwóch latach prób zatrzymał się z wierzchołkiem 2–3 cm pod powierzchnią, daleko od 3 metrów potrzebnych do pomiarów.

Lądownik, który miał zajrzeć do wnętrza Marsa

InSight (od ang. Interior Exploration using Seismic Investigations, Geodesy and Heat Transport) wystartował 5 maja 2018 roku i 26 listopada 2018 roku wylądował na płaskiej równinie około 4,5 stopnia na północ od marsjańskiego równika. DLR nazywa go pierwszym czysto geofizycznym obserwatorium na innym ciele niebieskim. Nigdzie nie jeździł: miał nasłuchiwać trzęsień marsa francuskim sejsmometrem, sprawdzić eksperymentem radiowym, czy jej jądro jest płynne, czy stałe, i zmierzyć, ile ciepła wypływa z jej wnętrza.

Misją kierowało JPL, sondę zbudowała firma Lockheed Martin Space, a instrumenty pochodziły z kilku krajów Europy. Wśród partnerów NASA wymienia dwóch z Polski: Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk i firmę Astronika.

Gwóźdź, który sam wbija się w ziemię

HP3 (ang. Heat Flow and Physical Properties Package) zaprojektował i zintegrował DLR. Jego najważniejszą częścią była sonda długości około 40 centymetrów, połączona z lądownikiem przewodem pełnym czujników temperatury. Miała sama wbić się nawet 5 metrów pod powierzchnię, ciągnąc przewód za sobą. Czujniki musiały znaleźć się co najmniej 3 metry pod ziemią, żeby zmierzyć strumień ciepła z dala od dobowych i sezonowych wahań temperatury przy powierzchni.

Według Polskiej Akademii Nauk sonda miała 25 milimetrów średnicy, ważyła około 500 gramów i była wykonana ze stopów tytanu, stali i wolframu. W jej wnętrzu mechanizm młotkujący z wewnętrznymi układami sprężyn i mas raz za razem uderzał w ostrze. Ten mechanizm – napęd, który Astronika nazwała „mechanicznym sercem” kreta – zaprojektowała i zintegrowała Astronika, która koordynowała też budowę kreta. Firma opisuje go jako kompletny mechanizm młotkujący wykonany w całości w Polsce, przy udziale Centrum Badań Kosmicznych PAN, Instytutu Lotnictwa, Instytutu Spawalnictwa, Politechniki Łódzkiej i Politechniki Warszawskiej.

Jerzy Grygorczuk z Astroniki został współbadaczem (ang. co-investigator) w zespole naukowym InSight – według firmy jako pierwszy przedstawiciel polskiej firmy w takiej roli w misji NASA. Wcześniej zaprojektował mechanizm penetratora MUPUS europejskiej misji Rosetta, który w 2014 roku wylądował na komecie.

Dlaczego się zatrzymał

Kret zaczął młotkować 28 lutego 2019 roku i wkrótce utknął na głębokości około 30 centymetrów. Samowbijająca się sonda zależy od gruntu wokół niej: luźny grunt opływający jej korpus wytwarza tarcie, które trzyma ją w miejscu wbrew odrzutowi każdego uderzenia. Bez wystarczającego tarcia sonda po prostu podskakuje w miejscu. W czerwcu 2019 roku zespół uznał, że najbardziej prawdopodobną przyczyną jest nieoczekiwany brak tarcia w gruncie w miejscu lądowania, innym niż grunt widziany gdzie indziej na Marsie.

Przez prawie dwa lata inżynierowie JPL i DLR improwizowali. Używali ramienia robotycznego InSight w sposób, do którego nie zostało zaprojektowane: unieśli konstrukcję podtrzymującą kreta, dociskali sondę, a na koniec zgarniali na nią grunt i go ubijali. 9 stycznia 2021 roku, w 754. solu misji, kret wykonał kolejnych 500 uderzeń bez postępu i zespół zakończył próby. Jego wierzchołek znajdował się wtedy około 2–3 centymetrów pod powierzchnią. Grunt zbijał się w grudy zamiast opływać sondę – zupełnie inaczej, niż konstruktorzy mogli się spodziewać po wcześniejszych misjach. „Daliśmy z siebie wszystko, ale Mars i nasz bohaterski kret pozostają niekompatybilni” – powiedział Tilman Spohn z DLR, kierownik naukowy instrumentu.

Czy polski mechanizm zawiódł?

Nie. Mechanizm młotkujący działał przez cały czas; brakowało oparcia w gruncie. NASA przypisuje problem nieoczekiwanym właściwościom gruntu w miejscu lądowania, a w komunikacie o zakończeniu prób wymienia Centrum Badań Kosmicznych i Astronikę wśród współtwórców HP3, nie sugerując usterki napędu.

Wysiłek nie poszedł na marne. NASA zwraca uwagę, że inżynierowie zdobyli doświadczenie w obsłudze ramienia robotycznego na Marsie, że właściwości gruntu będą badane latami i że skorzystają na tym przyszłe misje, które będą musiały kopać – dla nauki albo kiedyś dla astronautów szukających lodu wodnego. Uwolnione od kreta ramię posłużyło potem do zasypania przewodu łączącego lądownik z sejsmometrem, żeby ograniczyć zakłócenia danych sejsmicznych wywołane zmianami temperatury.

Co InSight i tak odkrył

Sejsmometr dostarczony przez francuską agencję kosmiczną CNES zarejestrował 1319 trzęsień marsa, w tym wywołane uderzeniami meteoroidów. Na podstawie analizy około 35 z nich naukowcy opisali 22 lipca 2021 roku w trzech artykułach w Science, że skorupa Marsa jest cieńsza, niż sądzono – ma około 20 albo 37 kilometrów grubości, zależnie od modelu – że płaszcz sięga około 1560 kilometrów w głąb i że jądro ma promień około 1830 kilometrów i jest płynne.

Pył stopniowo pokrywał panele słoneczne lądownika. InSight połączył się z Ziemią ostatni raz 15 grudnia 2022 roku, a 21 grudnia 2022 roku NASA ogłosiła koniec misji.

Co to znaczy dla Polski

InSight pokazał, że polskie zespoły potrafią dostarczyć kluczowy mechanizm do planetarnej misji NASA, a polski inżynier może zasiadać w zespole naukowym, który ją prowadzi. Dane, jak w innych misjach NASA, są publiczne. Ta historia przypomina też, że Mars wymaga pokory: większą niewiadomą okazał się grunt planety niż maszyna. Jak powstają misje takie jak InSight, wyjaśniamy na stronie Od propozycji do startu, inne lądowniki i łaziki opisujemy na stronie Mars, łazik po łaziku, a laboratorium, które prowadziło InSight, w artykule Czy JPL należy do NASA?

Źródła

  1. DLR, NASA’s InSight lander on Mars
  2. Astronika, Astronika’s mechanism finally on Mars
  3. Polish Academy of Sciences, Space Research Centre’s contribution to InSight mission
  4. NASA JPL, InSight’s Team Tries New Strategy to Help the ‘Mole’
  5. NASA JPL, NASA InSight’s ‘Mole’ Ends Its Journey on Mars
  6. NASA JPL, NASA’s InSight Reveals the Deep Interior of Mars
  7. NASA JPL, NASA Retires InSight Mars Lander Mission After Years of Science

Źródła sprawdzone: 3 listopada 2026

Podcast TheScience.fm

nauka.news

Wiadomości naukowe wyjaśniane bez sensacji, także o eksploracji kosmosu i misjach opisanych w tym serwisie.

Słuchaj na nauka.news